- Kto tam? - krzyknęłam.
- To ja, Nathan. Wpuść mnie proszę. - otworzyłam szybko drzwi. Gdy wszedł znowu zamknęłam je na klucz.
- Co się stało? - zapytałam zdziwiona.
- Nic Ci nie jest? - zapytał widocznie zatroskany i przestraszony.
- A co ma mi być?
- Czyli jeszcze go nie spotkałaś. To dobrze. - ulżyło mu. Byłam zdezorientowana. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Kogo nie spotkałam?
- To dość długa historia.
- Do końca korytarza i w lewo. Czekaj tam na mnie. - chłopak skinął głową i ruszył do salonu.
Ja się szybko ubrałam, wykonałam krótką toaletę i dołączyłam do niego.
- Chcesz coś pić albo jeść? - zapytałam go.
- Nie dzięki. - usiadłam obok niego na kanapie. - Nie będę Ci opowiadał wszystkiego. Nie teraz.
- Co to znaczy "wszystkiego"?
- Dowiesz się w swoim czasie. Jeśli chcesz się dowiedzieć o co mi chodzi to lepiej słuchaj i nie zadawaj tak dużo pytań, ok?
- Ok. - maruda.
- Pamiętasz swojego chłopaka, Matt'a? - przytaknęłam. Jak mogłabym o nim zapomnieć? Był całym moim światem. - Pamiętasz również jego śmierć, mam rację? - znów przytaknęłam. Dlaczego on o tym mówi? - Mężczyzna, który go zabił wciąż siedzi w więzieniu ale niedługo wyjdzie. Ma on plan znaleźć Cię i prawdopodobnie skrzywdzić. Chce Cię wykorzystać do rzeczy bardzo nieprzyzwoitych i nielegalnych. Jego syn również Cię poszukuje ale nie wiem czy chce Ciebie chronić, pomóc swojemu ojcu czy sam zrobić coś złego. Wiem jedynie że on nienawidził swojego ojca. Jeżeli któryś z nich Cię znajdzie będziesz w niebezpieczeństwie. Musisz na siebie uważać. - och. To co usłyszałam na prawdę mnie przeraziło. Bałam się.
- Ale skąd ty to wszystko wiesz i skąd mnie znasz?
- Lubisz zadawać pytania, nieprawdaż? - nie. - To nie ma znaczenia skąd o tym wiem. Znam Cię ponieważ Matt był moim kumplem.
- Nigdy o tobie nie słyszałam. - powiedziałam mu zdziwiona. Znałam wszystkich znajomych Matt'a a on znał moich. Dlaczego mi nie powiedział o Nathan'ie?
- Wiem. - och. - Proszę Cię, nie wychodź nigdzie sama. Zamieszkaj z panią Elizabeth albo u mnie. Ja też mogę u Ciebie zamieszkać. To bardzo niebezpieczne żebyś została tu sama. Jeżeli będziesz z kimś to grozi Ci mniej. - grozi mi mniej? Co?! - Jeżeli będzie działo się coś dziwnego albo niepokojącego to mi daj znać. Zareaguję natychmiast.
Powinnam mu powiedzieć o tym sms'ie?
- Nathan?
- Tak?
- Popatrz się. - podłożyłam mu telefon pod nos. Chłopak przeczytał sms'a.
- Mój boże! Nigdzie sama nie wychodzisz. Będę za tobą chodził jak cień. Zamieszkam u Ciebie na tak długo jak to potrzebne.
- Ale...
- Żadne ale. Zauważyłaś jeszcze coś dziwnego?
- Taki czarny Range Rover stoi codziennie pod blokiem. Nigdy go tu nie widziałam.
Nathan wstał i podszedł do okna.
- Już tu jest. - miałam wrażenie że nie chciał tego powiedzieć na głos bo na prawdę cicho to zrobił. Niestety dosłyszałam.
- Kto tu jest? Ten, który zamordował Matt'a?
- Nie. Jego syn. - podeszłam do okna. Zobaczyłam jak "jego syn" odjeżdża. Byłam bardzo ciekawa jak się nazywał ale nie chciałam już dłużej męczyć Nathan'a pytaniami, które ewidentnie uważał za monotonne.
Popatrzyłam na zegarek wiszący na ścianie. 9:32.
- Cholera! - krzyknęłam.
- Co się stało?
- Już dawno powinnam być u pani Elizabeth.
Wbiegłam do sypialni zabrałam kurtkę i torebkę i wybiegłam na korytarz. Nathan właśnie otwierał drzwi.
Znowu zdzwonił. Kolejny sms.
- Ok. - maruda.
- Pamiętasz swojego chłopaka, Matt'a? - przytaknęłam. Jak mogłabym o nim zapomnieć? Był całym moim światem. - Pamiętasz również jego śmierć, mam rację? - znów przytaknęłam. Dlaczego on o tym mówi? - Mężczyzna, który go zabił wciąż siedzi w więzieniu ale niedługo wyjdzie. Ma on plan znaleźć Cię i prawdopodobnie skrzywdzić. Chce Cię wykorzystać do rzeczy bardzo nieprzyzwoitych i nielegalnych. Jego syn również Cię poszukuje ale nie wiem czy chce Ciebie chronić, pomóc swojemu ojcu czy sam zrobić coś złego. Wiem jedynie że on nienawidził swojego ojca. Jeżeli któryś z nich Cię znajdzie będziesz w niebezpieczeństwie. Musisz na siebie uważać. - och. To co usłyszałam na prawdę mnie przeraziło. Bałam się.
- Ale skąd ty to wszystko wiesz i skąd mnie znasz?
- Lubisz zadawać pytania, nieprawdaż? - nie. - To nie ma znaczenia skąd o tym wiem. Znam Cię ponieważ Matt był moim kumplem.
- Nigdy o tobie nie słyszałam. - powiedziałam mu zdziwiona. Znałam wszystkich znajomych Matt'a a on znał moich. Dlaczego mi nie powiedział o Nathan'ie?
- Wiem. - och. - Proszę Cię, nie wychodź nigdzie sama. Zamieszkaj z panią Elizabeth albo u mnie. Ja też mogę u Ciebie zamieszkać. To bardzo niebezpieczne żebyś została tu sama. Jeżeli będziesz z kimś to grozi Ci mniej. - grozi mi mniej? Co?! - Jeżeli będzie działo się coś dziwnego albo niepokojącego to mi daj znać. Zareaguję natychmiast.
Powinnam mu powiedzieć o tym sms'ie?
- Nathan?
- Tak?
- Popatrz się. - podłożyłam mu telefon pod nos. Chłopak przeczytał sms'a.
- Mój boże! Nigdzie sama nie wychodzisz. Będę za tobą chodził jak cień. Zamieszkam u Ciebie na tak długo jak to potrzebne.
- Ale...
- Żadne ale. Zauważyłaś jeszcze coś dziwnego?
- Taki czarny Range Rover stoi codziennie pod blokiem. Nigdy go tu nie widziałam.
Nathan wstał i podszedł do okna.
- Już tu jest. - miałam wrażenie że nie chciał tego powiedzieć na głos bo na prawdę cicho to zrobił. Niestety dosłyszałam.
- Kto tu jest? Ten, który zamordował Matt'a?
- Nie. Jego syn. - podeszłam do okna. Zobaczyłam jak "jego syn" odjeżdża. Byłam bardzo ciekawa jak się nazywał ale nie chciałam już dłużej męczyć Nathan'a pytaniami, które ewidentnie uważał za monotonne.
Popatrzyłam na zegarek wiszący na ścianie. 9:32.
- Cholera! - krzyknęłam.
- Co się stało?
- Już dawno powinnam być u pani Elizabeth.
Wbiegłam do sypialni zabrałam kurtkę i torebkę i wybiegłam na korytarz. Nathan właśnie otwierał drzwi.
***
- Przepraszam. Źle się czułam. Nie mogłam przyjść wcześniej. - okłamałam starszą panią wchodząc do salonu gdzie siedziała.
- Nic się nie stało. Dobrze wiesz, że nie musisz tu przychodzić.
- Tak, wiem. - uśmiechnęłam się. Pani Elizabeth odwzajemniła ten gest. Zauważyłam że coś przykuło jej uwagę. Spojrzałam przez ramię na chłopaka stojącego za mną.
- Umm... Proszę Pani, to jest Nathan. Mój... - kim on dla mnie jest? - ...przyjaciel. - uśmiechnęłam się.
- Miło panią poznać. - powiedział chłopak. Podszedł do niej i wyciągnął rękę w jej stronę. Uścisnęła ją. Uśmiechnęli się do siebie.
- Mi też miło Cię poznać.
Dzień minął jak co dzień. Jedyna różnica jest taka, że Nathan go z nami spędził.
Zanim poszliśmy do mnie Nathan mnie poprosił żebym poszła z nim do jego domu. Postanowił u mnie zamieszkać dla mojego bezpieczeństwa, więc musiał zabrać jakieś rzeczy ze sobą.
- Fajne mieszkanie. - powiedziałam oglądając zdjęcia wiszące na ścianie w jego sypialni. Był na nich on, jego przyjaciele i rodzina. Bynajmniej tak mi się wydaje. Nathan szybko się spakował. Zdążyłam zobaczyć całe jego mieszkanie. Było podobne do mojego tylko moje było mniejsze.
Gdy wychodziliśmy spotkaliśmy jego sąsiada jak się okazało.
- Uuu, Nath. Wyrwałeś sobie panienkę. No nareszcie. - widać że był pijany. - Cześć, maleńka. Uśmiechnął się do mnie. Skrzywiłam się gdy podszedł bliżej o dwa kroki.
- Zostaw ją. - przede mną stanął Nathan.
- No co ty. Pożycz mi tą dupę. Tylko na dzisiaj. - przesłyszałam się chyba, tak?
- James, radzę Ci się odsunąć i nie mów tak do niej.
- Dobra, dobra. - powiedział i podniósł otwarte ręce na wysokość jego ramion. Wszedł do swojego mieszkania już nic nie mówiąc.
- Przepraszam. - powiedział Nathan.
- Nic się nie stało. Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
Po drodze do domu kupiliśmy jeszcze coś do jedzenia.
- Twoje rzeczy możesz dać do garderoby. Gdzie chcesz spać? W łóżku czy na kanapie? Jest rozkładana i wygodniejsza od łóżka.
- Kanapa. - powiedział. Odłożył torbę do garderoby i poszedł do salonu. Zrobiłam popcorn i dołączyłam do niego. Oglądnęliśmy film po czym zasnęłam.
***
06:11. Obudziłam się w moim łóżku. Zdjęłam z siebie kołdrę. Spałam w ubraniu? Nathan musiał mnie przenieść. Poszłam do łazienki i przemyłam twarz. Weszłam do salonu. Nie było go tam.
- Nathan? - zawołałam wchodząc do kuchni. Tu też nie.
- Nathan?! - szłam w stronę drzwi wejściowych. Zobaczyłam na nich karteczkę.
"Musiałem wyjechać. Nathan."
Co? Jak to musiał wyjechać? Dokąd? Przecież powiedział że będzie chodził za mną jak cień i nagle musiał wyjechać? Coś tu nie grało. Postanowiłam do niego zadzwonić.
Pierwszy sygnał. Drugi sygnał. Trzeci sygnał. "Tu Nathan Blue. Po sygnale zostaw wiadomość. Piiiiiiiiii."
To są jakieś żarty, tak?
Po porannej toalecie ubrałam się i poszłam do pani Elizabeth.
- Wyjeżdżam jutro do mojej przyjaciółki. Nie będzie mnie przez dość długi czas.
Och.
- A Cece?
- Biorę ją ze sobą. Prosiłabym Cię tylko o podlewanie kwiatów co jakiś czas. Nie będzie to dla Ciebie problemem, prawda?
- Oczywiście że nie. Nigdy mi Pani nie mówiła, że ma Pani jakąś przyjaciółkę.
- Mieszka w Glasgow.
- Och. To bardzo daleko.
- Tak. Muszę się jeszcze spakować.
- Pomogę Pani.
- Dziękuję ale nie musisz.
- Nie muszę ale chcę. - uśmiechnęłyśmy się.
Po kolacji pomogłam starszej pani się spakować. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę i pożegnałyśmy się.
Leżałam w swoim łóżku. Zastanawiałam się co teraz będzie. Pani Elizabeth wyjechała, Nathan tak samo. Jestem poszukiwana przez kryminalistę i jego syna. Co się teraz stanie? Jak mnie znajdą? Co mi zrobią? Dlaczego wszystko jest takie skomplikowane? Ja chcę swoje dawne życie z powrotem. Tęsknie za tym wszystkim co było. Rodzina, chłopak, przyjaciele... Radość, śmiech... Nie ma tego. Czasami spotykam się ze znajomymi ale to nie to samo co kiedyś. Zamknęłam oczy.
Nagle mój telefon zaczął dzwonić. Och, to znowu sms.
Co ja mam teraz zrobić? A jeśli to ten kryminalista? Jezu, Nathan wróć!
Po dłuższych przemyśleniach postanowiłam otworzyć drzwi. Podeszłam do nich. Chciałam chwycić za klucz ale się powstrzymałam. Długo się wahałam. Poddałam się. Przekręciłam klucz. Powoli otworzyłam drzwi. Idiotka ze mnie! Zza drzwi wyłonił się wysoki chłopak. Uśmiechnął się gdy mnie zobaczył.
- Dobry wieczór. - uśmiechnął się jeszcze szerzej.
Cofnęłam się o krok do tyłu.
- Nie bój się mnie. Mogę wejść? - skinęłam lekko i niepewnie głową. - Dziękuję.
Wszedł, a ja zamknęłam drzwi na klucz. Chłopak ruszył w stronę salonu. Poszłam za nim.
- Ładne mieszkanie. - powiedział siadając na kanapie. - Słodka piżamka. - uśmiechnął się.
Och. Miałam na sobie piżamę z zebrą. Zapomniałam.
- Czemu się nie odzywasz? Powiedz coś. Chcę usłyszeć twój głos.
Co? Boję się. Podszedł do mnie.
- Nie bój się mnie, proszę. Nie chcę zrobić Ci krzywdę. Jestem tu żeby Cię chronić. Ufaj mi, proszę.
- N...nie mogę. - o jezu! Powiedziałam coś.
- Dobrze. W takim razie poznajmy się bliżej. Może wtedy mi zaufasz. - powiedział z powrotem siadając na kanapę. Poklepał miejsce obok siebie. - No chodź. - uśmiechnął się.
Usiadłam obok niego. Nagle zaczęłam się trząść. Bałam się.


Wrzucaj szbko next'!a! Cos mi sie wydaje ze on okaze sie byc synem tego zbira i bedzie to nie kto inny jak (chyba) Harry ;) <3
OdpowiedzUsuńSyn zbira? Harry? Nikt nie mówił że ten syn to Harry. A może Styles to ktoś zupełnie inny i pojawi się dopiero w następnych rozdziałach?
UsuńNie wiem kiedy dodam następny rozdział. Nie mam zbytnio czasu bo muszę się uczyć na sprawdzian z biologii i przeczytać lekturę -.-
Za chwilę zacznę pisać. :)
Super ! Nie moge się doczekać kolejnego ! Jesteś świetna :3 Czekam na więcej <3 :*
OdpowiedzUsuńAle jestem ciekawa co będzie dalej Jezu
OdpowiedzUsuń