niedziela, 29 września 2013

Prolog.

Widziałam to na własne oczy. Z uśmiechem na twarzy pociągnął za spust. Boom! Upadł. Krwawił. Mocno krwawił. Kula została w jego ciele. Tuż obok serca. Obok jego złotego serca. Był dobrym człowiekiem. Zawsze troszczył się o innych. Pomagał ludziom jeżeli potrzebowali pomocy. Sam nigdy nie chciał dać sobie pomóc. Nie obchodziło go czy jemu jest dobrze. Rodzina, przyjaciele... Byli dla niego wszystkim. Ja czułam się zaszczycona byciem jego dziewczyną. Opiekował się mną lepiej niż ktokolwiek inny! Byłam mu za to wdzięczna. Zawsze był tam gdzie go potrzebowałam. Zawsze był wtedy, kiedy go potrzebowałam. Kochałam go. Wiem, że on też mnie kochał i zawsze będzie nawet, gdy nie ma go już tutaj. Na tym świecie. Zawsze przy mnie będzie. W moim sercu, które stało się kamieniem i jedyne co zamieni go w dawną postać to jego miłość. Widziałam jak jego sylwetka znika mi z pola widzenia. Uciekł. Tchórz. Był zwykłym tchórzem. Zabił z przyjemnością, uciekł ze strachem.
Podeszłam do mojego leżącego na ziemi chłopaka. Krew. Wszędzie była krew. Nie poruszał się. Nie oddychał. Nie żył.

2 komentarze:

  1. Fajne ;) Bardzo mi się podoba :) Mam nadzieje że wrócisz i zaczniesz pisać :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty. http://to-wszystko-dzieje-sie-na-prawde.blogspot.co.uk/?m=1

    OdpowiedzUsuń